ABLEIZM. Topografia nierówności – odc. 2

ABLEIZM

Nie wszystkie bariery są widoczne na pierwszy rzut oka. Niektóre nie mają postaci murów, zakazów czy zamkniętych drzwi, lecz kryją się w naszych założeniach dotyczących tego, jak powinien wyglądać „normalnie” funkcjonujący człowiek. Właśnie z takich przekonań wyrasta ableizm: jedna z najrzadziej nazywanych, a jednocześnie najbardziej powszechnych form dyskryminacji.
Ableizm dotyczy sposobu, w jaki społeczeństwo postrzega osoby z niepełnosprawnościami oraz wszystkich tych, których sprawność fizyczna, sensoryczna, intelektualna lub psychiczna odbiega od przyjętej normy.

Samo pojęcie pochodzi od angielskiego słowa „able” oznaczającego „sprawny” lub „zdolny”. Ableizm opiera się na przekonaniu, że pełna sprawność jest standardem, a osoby niespełniające tego kryterium, będąc w pewnym stopniu mniej samodzielne (chociaż niekoniecznie), traktowane są jako mniej kompetentne lub mniej wartościowe. Choć takie poglądy rzadko są dziś wyrażane wprost, ich konsekwencje można dostrzec w wielu obszarach życia; od edukacji i rynku pracy po media, kulturę i przestrzeń publiczną.

Ableizm często działa subtelnie. Objawia się wtedy, gdy dostępność traktowana jest jako dodatkowy przywilej zamiast podstawowego prawa. Gdy zakłada się, że każdy widzi, słyszy, porusza się, komunikuje i uczy w taki sam sposób. Gdy osoba z niepełnosprawnością staje się „inspiracją” tylko dlatego, że żyje zwyczajnym życiem, albo przeciwnie: gdy mówi się o niej wyłącznie przez pryzmat ograniczeń.

Jak rozpoznać ableizm?
  • gdy zakładamy, że osoba z niepełnosprawnością potrzebuje pomocy, zanim o nią poprosi,
  • gdy oceniamy jej możliwości na podstawie diagnozy,
  • gdy dostępność traktujemy jako udogodnienie, a nie prawo,
  • gdy mówimy o człowieku wyłącznie przez pryzmat jego niepełnosprawności.
gdzie możemy spotkać się z ableizmem?
Wszędzie
W przestrzeni publicznej
  • Urząd znajduje się na piętrze bez windy. Formalnie każdy może załatwić sprawę, ale część osób nie ma realnej możliwości wejścia do budynku.
  • Komunikaty na dworcu są przekazywane wyłącznie przez głośniki lub wyłącznie na ekranach, przez co osoby źle- lub niesłyszące, nie mogą z nich skorzystać.
  • Restauracja ma schody przy wejściu.
W pracy
  • Kandydatka poruszająca się na wózku słyszy podczas rozmowy rekrutacyjnej: „To stanowisko jest bardzo wymagające”, choć jej niepełnosprawność nie wpływa na wykonywanie obowiązków.
  • Pracownik w spektrum autyzmu jest oceniany jako „niezaangażowany” albo „trudny”, zamiast otrzymać odpowiednie wsparcie organizacyjne.
  • Zakłada się, że osoba z niepełnosprawnością nie będzie zainteresowana – gorzej – że sobie nie poradzi – z awansem lub odpowiedzialnymi zadaniami. Tak, jakby np. zaburzenia chodu miały wpływ na spawność umysłową. Brzmi absurdalnie, ale niestety jest powszechne.
W edukacji
  • Uczeń z dysleksją słyszy, że „musi bardziej się postarać”.
  • Szkoła organizuje wydarzenia bez uwzględnienia potrzeb uczniów z niepełnosprawnościami.
  • Dziecko niewidome lub słabowidzące nie otrzymuje materiałów w dostępnej formie.
W języku
  • Używanie określeń typu „kaleka”, „inwalida”, „sprawny inaczej”, bez refleksji nad ich znaczeniem.
  • Traktowanie niepełnosprawności jako obelgi: „Ślepy jesteś?”, „To jakiś autyzm”, „Chodzisz jak kaleka”.
W mediach

To jest bardzo ciekawy przykład, osoby z niepełnosprawnościami często są bowiem przedstawiane na dwa skrajne sposoby:

  • jako bohaterowie pokonujący przeciwności losu,
  • albo jako osoby wymagające współczucia i pomocy.

Znacznie rzadziej pokazuje się je po prostu jako ludzi: rodziców, pracowników, przedsiębiorców, sąsiadów czy aktywistów, którymi zwyczajnie są.

„Życzliwy ableizm”

To często najbardziej zaskakująca część:

  • mówienie do osoby z niepełnosprawnością intelektualną jak do dziecka,
  • zwracanie się do opiekuna zamiast bezpośrednio do osoby zainteresowanej,
  • chwytanie czyjegoś wózka bez pytania i „pomaganie”,
  • chwalenie dorosłej osoby za wykonywanie zwykłych czynności: „Jakie to inspirujące, że sama robi zakupy”.

To ostatnie może wydawać się miłe, ale często sprowadza człowieka do jego niepełnosprawności.

Współczesne podejście do niepełnosprawności coraz częściej odchodzi od pytania: „co jest nie tak z tą osobą?”, a kieruje uwagę na inne: „jakie bariery tworzy otoczenie?”. To perspektywa, która pozwala dostrzec, że problemem nie zawsze jest indywidualna kondycja człowieka, lecz społeczeństwo zaprojektowane bez uwzględnienia ludzkiej różnorodności.

Dlatego rozmowa o ableizmie nie jest wyłącznie rozmową o osobach z niepełnosprawnościami. To rozmowa o tym, jak definiujemy normę, komu przyznajemy pełne uczestnictwo w życiu społecznym i czy potrafimy budować świat uwzględniający potrzeby wszystkich ludzi. Tak jak inne formy dyskryminacji, ableizm nie zaczyna się od złej woli. Zaczyna się od przekonań, które uznajemy za oczywiste – i właśnie dlatego tak trudno go dostrzec.